Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!
Hej, nazywam się Michalina i jestem uczennicą klasy 4 TR. Czy zastanawialiście się kiedyś, jak jedna decyzja albo łut szczęścia może całkowicie zmienić Wasze życie? Często słyszymy w szkole o rekrutacji na zagraniczne praktyki zawodowe w ramach programu Erasmus+. Oglądamy zdjęcia na szkolnym korytarzu, czytamy oficjalne relacje i myślimy, że to super sprawa, ale nie wiadomo czy się dostanę. Sama miałam dokładnie takie podejście, a dzisiaj piszę ten tekst, aby udowodnić Wam, że warto walczyć o swoje marzenia do samego końca nawet gdy wydaje się, że szanse są bliskie zera.
Moja własna historia z zagranicznymi praktykami zaczęła się od sporego rozczarowania, ponieważ po ogłoszeniu oficjalnych wyników rekrutacji mojego nazwiska nie było na głównej liście. Trafiłam na listę rezerwową, co odebrałam jako sygnał, że pora odpuścić. Czas mijał, przygotowania do wyjazdu ruszyły pełną parą, a ja powoli zapominałam o całej sprawie i żyłam zwyczajnym, szkolnym rytmem.
Tydzień przed wylotem nastąpił niesamowity zwrot akcji, dosłownie w ostatniej chwili zwolniło się jedno miejsce, a ja otrzymałam niespodziewany telefon ze strony wychowawczyni z pytaniem, czy nadal chcę jechać. Szybka decyzja, pakowanie walizki w ekspresowym tempie i nagle, z dnia na dzień, stałam z resztą grupy na lotnisku. Złapałam ten wyjazd rzutem na taśmę i dzisiaj z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że była to najlepsza przygoda mojego życia.
Wyjazd na zagraniczne praktyki to przede wszystkim zderzenie z prawdziwym doświadczeniem zawodowym, które całkowicie różni się od zajęć w szkolnych pracowniach. Trafiając do międzynarodowego zespołu, poznaje się zupełnie nowe standardy pracy, nowoczesne technologie oraz uczy się zawodowej samodzielności, co niesamowicie wzbogaca CV i wyróżnia nas na rynku pracy tuż po ukończeniu szkoły.
Przy okazji następuje całkowity przełom w nauce języka obcego, ponieważ codzienne sytuacje w pracy, sklepie czy na ulicy zmuszają do porzucenia strachu przed popełnianiem błędów i po prostu zaczyna się płynnie rozmawiać.
Taki wyjazd to również bezcenna lekcja dorosłości i samodzielności, dla wielu z nas będąca pierwszym tak długim pobytem bez opieki rodziców. Konieczność samodzielnego zarządzania budżetem, robienia codziennych zakupów, gotowania czy sprawnego poruszania się po obcym mieście buduje ogromną pewność siebie i sprawia, że wraca się do domu jako o wiele dojrzalsza osoba.
Oczywiście praktyki to nie tylko praca, ale też czas na niesamowite przygody, zwiedzanie pięknych miejsc, próbowanie lokalnego jedzenia i odpoczynek. Wspólne chwile spędzone z rówieśnikami ze szkoły oraz nowo poznanymi ludźmi łączą tak mocno, że te przyjaźnie i wspomnienia zostają na całe życie.
Mój przypadek pokazuje jedną najważniejszą rzecz, o której każdy uczeń naszej szkoły powinien pamiętać warto grać do samego końca i nigdy się nie poddawać. Gdybym machnęła ręką i uznała, że lista rezerwowa to koniec tematu, straciłabym szansę na przeżycia, które ukształtowały mnie na nowo.
Jeśli w naszej szkole ruszy kolejna rekrutacja na praktyki zagraniczne, nie zastanawiajcie się ani chwili, składajcie dokumenty i walczcie o punkty, bo nawet ten mityczny „ostatni gwizdek” może stać się początkiem Waszej własnej przygody życia.
Michalina Banach